Uwierzła w niemieckiego emeryta-żołnierza i straciła oszczędności

Na ekranie telefonu 54-latka wysyłała zdjęcia kupionych kart podarunkowych, które miały „uratować” rzekomego żołnierza. Dopiero rozmowa z bliską osobą ujawniła, że straciła znaczną część oszczędności.
Kilka miesięcy temu mieszkanka Zawiercia nawiązała kontakt przez komunikator z mężczyzną, który przedstawił się jako niemiecki emerytowany żołnierz po służbie w Syrii. Rozmowy toczyły się przez około dwa miesiące - nadawca opisywał życie i sytuację rodzinną.
Po pewnym czasie poprosił o pieniądze. Tłumaczył, że ma zablokowane konto w niemieckim banku i nie odzyska środków, dopóki nie wróci do Niemiec. Prosił, by kobieta kupowała karty podarunkowe i przesyłała ich zdjęcia. Kobieta wykonywała te polecenia.
W kolejnych wiadomościach mężczyzna podawał nowe powody prośby o środki - bilet lotniczy, koszty leczenia po wypadku. Napisał też, że Czerwony Krzyż prześle paczkę z pieniędzmi i dokumentami na jej adres. Kobieta podała swoje dane i dostała e-mail rzekomo potwierdzający nadanie przesyłki. Z tego samego adresu przyszedł komunikat, że dla przekroczenia granicy konieczne jest uiszczenie wskazanej opłaty. 54-latka ponownie wpłacała środki.
Później pojawiła się prośba o przekazanie gotówki na wskazane konto - tej wpłaty kobieta z powodów finansowych nie zrealizowała. Dopiero rozmowa z bliską osobą uświadomiła jej, że padła ofiarą oszustwa. Łącznie straciła ponad 66 tysięcy złotych.
Sprawę zgłosiła do Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu. Tekst źródłowy opisuje też, że oszuści stosują różne legendy - podszywają się m.in. pod policjantów, prokuratorów, weteranów czy lekarzy. Policja przyjęła zawiadomienie od pokrzywdzonej i prowadzi czynności wyjaśniające.
na podstawie: Policja Zawiercie.
Autor: krystian

